
Kilku niezależnych świadków twierdzi, że Jarosław Wałęsa (34 l.), europoseł z ramienia Platformy Obywatelskiej wiózł podczas feralnego wypadku pasażerkę. Jednak żadne ogólnopolskie media nie poinformowały, co stało się z dziewczyną, którą przewoził na swoim motocyklu syn byłego prezydenta Lecha Wałęsy.
Jarosław Wałęsa został ciężko ranny w wypadku motocyklowym w miejscowości Stropkowo pod Sierpcem – informuje aspirant Mariusz Kowalski (35l.). – Wałęsa jadąc na swojej hondzie CBR zderzył się z terenową tovotą RAV4. Przed godziną 21.00 Jarosław Wałęsa został przetransportowany śmigłowcem do Warszawy, do szpitala na ulicy Szaserów.
Do tego wypadku doszło wczesnym popołudniem na drodze krajowej numer 10 z Torunia do Warszawy – dodaje policjant. – W tym miejscu jest ograniczenie prędkości do 40 kilometrów na godzinę. Kilkadziesiąt metrów dalej jest wysepka zwalniająca i przejście dla pieszych – uzupełnia aspirant Mariusz Kowalski. – Więcej informacji na razie nie mogę w tej chwili udzielić.
Wszystkie media informują, że nie było świadków tego wypadku – mówi Antoni Korolczuk (50 l.), rolnik ze Stropkowa. – Ale to nieprawda, o tej porze na tej drodze było co najmniej kilka osób z okolicy. Wszyscy jednak boją się mówić – opowiada rolnik. – Ktoś im po prostu zabronił mówić, zastraszył. Dużo dziwnych osób kręciło się tego dnia w okolicy.
Jeden z sąsiadów mówił mi, że od policjantów, którzy byli pierwsi na miejscu wypadku dowiedział się, że licznik motocykla wskazywał niemal 180 kilometrów na godzinę – opowiada rolnik. – Wtedy chyba jeszcze ani policjanci ani strażacy nie wiedzieli, kto rozbił się tym motorem. Potem wszystkich przegonili i zamknęli drogę. Nikt nie widział, co się tam dzieje. Przyleciał śmigłowiec.
Tymczasem tą samą drogą jechał Paweł Olszewski (32 l.), rzecznik prasowy Platformy Obywatelskiej.
Wyprzedzałem ich nawet po drodze, jechał z jakąś dziewczyną, niezbyt szybko – mówi polityk. – Nie wiedziałem, że motorem jedzie Jarosław Wałęsa. Potem na drodze był mały korek i samochody stały, motor się przecisnął. Gdy dojechałem do Strapkowa, motor już leżał na drodze – relacjonuje Paweł Olszewski.
We wsi nikt nie wie, co się stało z dziewczyną, która jechała z młodym Wałęsą – mówi rolnik ze Strapkowa. – Albo boją się mówić. Ale bardzo źle by to wyglądało, jakby w Polskę poszła informacja, że poseł PO rozbił się motorem na prostej drodze tuż pod dużym przydrożnym krzyżem i w tym wypadku zginęła kobieta.
Bardzo wiele osób uważa, że w tej sprawie jest wiele niewyjaśnionych wątków – mówi Piotr Chwaścik (47 l.), lokalny samorządowiec. – Tyle osób było na miejscu i nagle nikt nic nie widział. Nawet ten poseł, który tutaj przyjechał i pojawił się dosłownie znikąd tuż po wypadku. Kilka lat temu była podobna sprawa ze śmiercią Bronisława Geremka. Wtedy też samochodem jechała młoda kobieta i też potem nagle zniknęła i nikt nie chciał o niej mówić.
