Caravan SandWitch: Resztki cywilizacji w piękną pogodę

Dystopijny świat w piękną pogodę. Futurystyczne przemysłowe obiekty, zniszczone pojazdy, instalacje sieciowe, porzucone roboty: pobojowisko po upadku jakiejś cywilizacji ale natura nadal przepiękna. Wszystko dzięki świadomej decyzji artysty Charles Boury.

Gra Caravan SandWitch z wydawaje się kreskówkową grafiką okazuje się bliższa stylowi INSIDE duńskiego Playdead. Choć tu świat jest przepiękny: wspaniała natura, pogoda i obiekty graficznie dopracowane przez artystów. Art Director rozpoczął pracę od namalowania kilku scen i określenia palety kolorów, która ożywia cały świat kompletnie odwracając uwagę od upadłej cywilizacji zastałej na planecie gdzie wracamy po latach z miasta Space City na orbicie.

Eksploracja, wspinaczki, podróże pojazdem wyposażonym w anteny i uchwyt. Zero brutalnych strzelanin i walk. Od początku widać, że gra jest stworzona przez Francuzów, ekipa 10-15 osób drobnymi detalami żywności, postaci żab/kóz, wspaniałą muzyką z francuskim wokalem. Drobne detale tego świata bez wcześniejszego rozpoznania przekonały mnie szybko, że to europejska produkcja a nie amerykański kolejny „badass” ciężki twór.

Przemysłowe wzornictwo budynków, portów, kontenerów różnych rozmiarów, anten, komputerów terminali – wow! Brutalistyczna architektura z surowym betonem ale w kształtach nadających charakteru.

Mam cały czas uczucie podobne do korzystania z urządzeń i aplikacji Starlink. Kształty, kolorystyka i interfejsy sprawiają że czuć futurystyczną wizję projektanta. Wzornictwo jakie znam ze skandynawskich marek ale też dzieł sztuki. Cała technologia w grze bardzo przypomina grafiki Szweda Simon Stålenhag.

W Watch Dogs zachwycające były animacje procesu „hackowania” i marka korporacji jaką tam wypracowano, szczegóły też interfejsów. Tutaj największe wrażenie na mnie wywołuje właśnie to bloczkowe, ciężkie ale zaokrąglone wzornictwo przemysłowe w stylu skandynawskim (INSIDE, Stålenhag).

Wady widzę jedynie dwie: dość prosta i krótka rozgrywka, brak złożonych zadań na dużych scenach jak w Tomb Raider. Właśnie skończyłem grać po latach serię 1-3 Remastered – wzór! Nawet Wiedźmin nie ma porównania niestety do złożonych gimnastycznych i logicznych wyzwań w TR. Świat Caravan Sandwitch oparty na eksploracji jest w tych kwestiach niestety dość prosty.
Inna wada to kompletnie niepotrzebne odebranie niewinności gry przez umieszczanie flag LGBT w przypadkowych miejscach. Po co? Tak dzielący manifest polityczny/ideologiczny zabiera neutralność gry i zespołu twórców.

Proces tworzenia gry przejrzyście udokumentował dyrektor artystyczny na swojej stronie: https://charlesboury.fr/projets/caravan-sandwitch.html

Obszerną recenzję samej rozgrywki polecam w Raczej Konsolowo https://raczejkonsolowo.com/2026/02/09/recenzja-caravan-sandwitch-ps5/

Total
0
Shares
Wcześniejszy artykuł

Ryzyka vibe startupu